Moja zmora ostatnich miesięcy – katar!

Znowu mnie dopadł. Trzeci raz w ciągu ostatnich dwóch miesięcy… Taki mamy jesienny czas, że co chwilę ktoś choruje. Katar przenosi się drogą kropelkową, więc szanse na uniknięcie zarazy mamy marne. Mówi się się, że nieleczony trwa tydzień, a leczony 7 dni. To sama prawda. Nie ma na to rady, trzeba go przetrwać. Próbowałam różnych specyfików: tabletek, aerozoli, żeli i kropelek. Wszystko na nic. Tym razem postanowiłam rozprawić się z nim trochę inaczej, po domowemu.