Moja zmora ostatnich miesięcy – katar!

Znowu mnie dopadł. Trzeci raz w ciągu ostatnich dwóch miesięcy…

Taki mamy jesienny czas, że co chwilę ktoś choruje. Katar przenosi się drogą kropelkową, więc szanse na uniknięcie zarazy mamy marne.

Mówi się się, że nieleczony trwa tydzień, a leczony 7 dni. To sama prawda. Nie ma na to rady, trzeba go przetrwać. Próbowałam różnych specyfików: tabletek, aerozoli, żeli i kropelek. Wszystko na nic.
Tym razem postanowiłam rozprawić się z nim trochę inaczej, po domowemu.

Na początek wzmocnienie odporności podczas infekcji. Przede wszystkim spacery na świeżym powietrzu oraz jeszcze lepsze odżywianie. Na najbliższy tydzień rezygnuję ze smażonych potraw, na rzecz lekkostrawnych rozgrzewających bulionów. Zwiększę też spożycie warzyw i owoców. No i bardzo ważne – sen. Z tym mam wielki problem, bo sypiam z reguły około 6 godzin. Ucierpi sporo innych obowiązków, ale postaram się ten czas wydłużyć nawet do 10 godzin;)

Kolejna sprawa – inhalacja. Ziółka (szałwię, tymianek, lipę i rumianek) zalewam wrzątkiem i dodaję 5 kropki olejków eterycznych (eukaliptusowy, miętowy i lawendowy). Na 10-15 minut znikam pod ręcznikiem nachylona nad parującym naparem. Efekt lepszego samopoczucia jest natychmiastowy.
Podobno na ułatwienie oddychania pomaga też gorąca kąpiel z dodatkiem soli morskiej i olejków aromaterapeutycznych. Ja niestety z powodu braku wanny nie skorzystam z tej opcji…
Olejki eteryczne warto też wkropić do nawilżaczy powietrza, jeśli z takich korzystamy.

I na koniec – moim sprzymierzeńcem staje się czosnek. To taki naturalny antybiotyk, działa antybakteryjnie. Dlatego należy jest go jak najwięcej, jako dodatek do dań lub na surowo. Dla mnie nie ma problemu bo uwielbiam czosnek. Trzeba tylko pamiętać by ograniczyć wtedy kontakty z innymi twarzą w twarz;) Podobno dobra jest też babcina bezpośrednia metoda inhalacji czosnkiem. Wystarczy lekko rozgnieść dwa ząbki, owinąć w gazę i płytko włożyć do dziurek nosowych. Po chwili wyjąć i znów włożyć. Podobno udrażnia drogi oddechowe idealnie. Ja jeszcze tego nie próbowałam, ale kto wie, może się skuszę.

Mam nadzieję, że te domowe sposoby okażą się pomocne w moim przypadku. I że za dwa tygodnie nie będę musiała znowu się z nim borykać. Niby taka bzdura ten katar, ale pamiętajmy, że lekceważąc go możemy dorobić się zapalenia zatok!

A czy Wy macie jakieś sprawdzone sposoby na katar?

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Related posts

8 Thoughts to “Moja zmora ostatnich miesięcy – katar!”

  1. Ja jestem facetem. A gdy nas łapie katar, nie pozostaje nam nic innego jak umrzeć.

  2. mam tą zmorę już od kilku lat, bo mam przewlekłe zapalenie zatok, i okazuje się, że i z tym można żyć 😀

    1. No nie ma innego wyjścia;) Ale ogólnie ból zatok jest okropny. Ja cierpię strasznie gdy mnie dopada…

  3. Anonimowy

    Ja też kuruje się czosnkiem, też mi pomaga 🙂 A co najważniejsze pomaga mi.

  4. Ja to zawsze ratuje się mlekiem z miodem i czosnkiem. Najlepsza kuracja! 😀

  5. Katar nie jest najgorszy,
    najgorsza jest temperatura 🙁
    A mnie męczy, że nawet mi wene odbiera 🙁

  6. Babcie metody są świetne! 😉 Muszę wnikliwej się przyjrzeć takim sposobom 🙂

Leave a Comment