Chipsy z topinambura – najprostszy przepis

Znacie topinambur? Ja słyszałam o nim już sporo czasu temu, ale jakoś nigdy nie miałam okazji go wypróbować. W końcu, w szale spontanicznych zakupów jakoś znalazł się w moim koszyku i w ramach eksperymentu postanowiłam zrobić z niego chipsy. Już na wstępie mogę rzec, że eksperyment się udał 🙂

Jeszcze będąc w sklepie przeczytałam informację, że ma on słodkawy, lekko orzechowy posmak oraz że można go jeść na surowo lub ugotować. Podczas pierwszej degustacji, na surowo oczywiście, smak wydał mi się znajomy. I dodam, że niekoniecznie orzechowy. Zasięgnęłam wobec tego informacji w internetach i okazało się, że ten tajemniczy dla mnie topinambur, to słonecznik bulwiasty. I tu nastąpiło olśnienie – to smakuje po prostu jak słonecznik 🙂

Dowiedziałam się też przy okazji, że zawiera on sporo insuliny i tym samym jest dobry dla diabetyków. Obniża poziom złego cholesterolu i reguluje ciśnienie tętnicze. Zawiera sporo witamin i minerałów. Działa korzystnie na układ pokarmowy, zapobiega chorobom jelita grubego oraz dzięki wysokiej zawartości błonnika wspomaga odchudzanie. Po prostu cudo nie roślina 🙂

Przy okazji sprawdzania czym jest topinambur, rzuciło mi się w oczy sporo przepisów na chipsy z niego. Przejrzałam pobieżnie i żaden mi nie odpowiadał. Nie lubię zbyt wielu kombinacji. Wolę, gdy danie jest proste w przygotowaniu i lekkie w jedzeniu. Np. smażenie chipsów w głębokim oleju, to zupełnie nie w moim stylu. Postanowiłam przyrządzić te chipsy po swojemu, najprostszym znanym mi sposobem. Prawie tak jak z jarmużem. Różnica tylko taka, że jarmuż już jest cienki, a topinambur trzeba było odpowiednio pokroić.

Czyli do rzeczy: topinambur kroimy na baaaardzo cienkie plasterki (max 1 mm). Tutaj grubość, a właściwie cienkość jest kluczowa. Im grubsze tym dłuższy czas pieczenia i większe ryzyko spalenia chipsów. Plasterki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Następnie spryskujemy oliwą w sprayu i doprawiamy czym chcemy. Ja sobie zrobiłam mix. Część tylko lekko posoliłam, część posoliłam i posypałam świeżo zmielonym pieprzem a resztę przyprószyłam słodką papryką. Tak przygotowane chipsy wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni, na jakieś 10 – 15 min (to zależy od grubości plasterków). Po wyjęciu z piekarnika zdejmujemy papier z chipsami z blaszki do wystygnięcia, a stygną szybko więc można wcinać prawie od razu.

Gorąco polecam Wam takie chipsy, na pewno są dużo zdrowszym odpowiednikiem tych tradycyjnych 🙂

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Related posts

Leave a Comment