A może by tak poleniuchować?

Dom ogarnięty, obiad ugotowany, wieczorem do pracy więc teraz kawka i napiszę post. O suszonych pomidorach, bo przymierzam się do niego jakiś czas. Ale zaraz, najpierw powiadomienia… Fb i Instagram – trochę się tu działo. Zdecydowanie zdjęcia moich dań i Antoniego cieszą się największym zainteresowaniem (muszę chyba publikować więcej). Kurcze już 16:05 przegapiłam początek Wspaniałego stulecia (tak, oglądam…). Jeszcze poczta… Spamu do usuwania na godzinę. Nie, nie zrobię tego teraz. Sprawdzam tylko gmail (to ta od bloga). O są nowe komentarze. Szybko myk na bloga – czytam i odpisuję. Dzwoni…

Sztuka jedzenia

Przygotowując dzisiejszy obiad, uświadomiłam sobie, jak bardzo w ostatnim czasie zmieniłam swoje nawyki w sposobie jedzenia. Konkretnie mam na myśli POŚPIECH. Od ładnych paru lat żyję szybko i cierpię na chroniczny brak czasu. Odbiło się to też na moich posiłkach. Chodzi mi tu o jedzenie szybko i byle gdzie. Czy to w kuchni na stojąco, czy na kanapie przed telewizorem, czy też na biurku przy komputerze (a jaki wstyd, kiedy się odwozi laptop do naprawy bo „coś się znowu rozlało”).

Postępy:)

Niebawem miną 3 miesiące od momentu gdy zaczęłam prowadzić bloga. Czas podsumować co przez te 3 miesiące udało mi się osiągnąć. Po pierwsze: jestem już o 7,5 kg lżejsza! Jest to dla mnie ogromny sukces i powód do dumy. Choć to dopiero początek mojej drogi bo docelowo ma być 30-35 kg mniej. Ostatnio mi powiedziano, że ta ilość, którą mam w planach to trochę za dużo. Ja jednak tak nie uważam. Liczby nie kłamią. Przyjdzie moment, że je ujawnię i wtedy sami zobaczycie;)