Jesienna stagnacja i… omlety:)

Nadeszła jesień i stało się. Wszystkiego mi się odechciało. Najchętniej każdą wolną chwilę spędzam w łóżku lub w fotelu z książką i kawką. Zaległości czytelnicze mam ogromne więc to nawet dobre. Ale niestety ucierpiała na tym moja waga. Zmniejszona ilość ruchu, brak czasu i chęci by wyjść chociaż na basen. Postępy w odchudzaniu szlag trafił. Jak w tytule – stagnacja. Przez 2 tygodnie waga ani drgnęła.

Domowe przetwory – czy warto je robić?

W zeszłym tygodniu postanowiłam zająć się robieniem domowych przetworów. I tak też uczyniłam. Jestem zwolenniczką robienia zapasów na zimę. I w ogóle wszystkiego co można zrobić samemu. Oczywiście pomagała mi mama – moje guru w kwestii gotowania:) Gdy mam wątpliwości jak coś doprawić czy przyrządzić – ona wie i służy pomocą:)

„Leniwy” tydzień i dalsze plany treningowe.

W zeszłą niedzielę przeziębienie zwaliło mnie z nóg. Czułam się tak fatalnie, że musiałam zrezygnować z roweru, fit parku i term. I chyba ten tydzień też odpuszczę, bo wciąż jestem na antybiotykach. Kurcze zła jestem, że praktycznie na ostatnie chwile fajnej pogody, musiałam się rozchorować. I swoją drogą ciekawe jak długo jeszcze będzie względnie ciepło.

Kręgle – nowa pasja:)

Na wstępie chciałabym się podzielić taką moją małą refleksją na temat blogowania. Mianowicie, zanim zaczęłam prowadzić bloga, wydawało mi się, że to nic trudnego, ani czasochłonnego. Myślałam: Co to za problem naskrobać kilka słów? Teraz kiedy mam już swojego bloga, okazało się jednak, że wymaga on czasu i zaangażowania. Nie odbierajcie tego jako narzekanie z mojej strony. Wręcz przeciwnie – prowadzenie bloga daje mi wiele radości. Jestem jedynie zła na siebie, że przez zabiegany i szybki tryb życia, nie mogę poświęcić mu tyle czasu, ile bym chciała. Np. postanowiłam dodawać…

Weekendowe wypady:) Morze – Łeba:)

Kolejny raz po długiej przerwie… Spowodował to między innymi „urlop”. Czyli tak naprawdę długi weekend, tyle, że spędzony nad morzem, w Łebie. Wyjazd był oczywiście super, jednak po powrocie czekała na mnie niemiła niespodzianka – brak prądu. Przez Poznań przeszła okropna burza i zerwało niedaleko mojego domu jakąś linię. Prawie w centrum  Poznania… Przez 3 doby elektrownia nie potrafiła nikogo przysłać do tak prostej usterki… Zostałam odcięta od mediów i ciepłej wody. Dziś w końcu odzyskałam prąd i jakoś wściekłość mi przechodzi;)

Rower, zapomniana radość:)

Dziś szybki post zainspirowany wycieczką rowerową po Parku Dębina. Jak już wcześniej wspominałam, nie dorobiłam się jeszcze własnego roweru. W sumie nawet nie miałabym miejsca na rower w mieszkaniu. U mnie w mieście, to jednak żaden problem. Mamy coś takiego jak PRM – Poznański Rower Miejski. Od jakiegoś czasu zaczęłam regularnie korzystać z tych rowerków. Rejestracja przebiegła bardzo szybko i sprawnie. Mamy 30 stacji w Poznaniu, z czego jedną mam praktycznie pod domem. Aż się prosi by jeździć. Wypożyczanie też jest bardzo proste. Pierwsze 20 min jazdy mamy za darmo.…

Wodne szaleństwo 2:) Termy Maltańskie – Fotorelacja:)

Nareszcie dotarło do mnie wodoszczelne etui na telefon. Dzięki temu mogłam w końcu porobić fotki na Termach. Jak dotąd uczęszczam tam regularnie 2 razy w tygodniu po 3h. Uważam, że to najlepszy możliwy trening. Być może dlatego, że po prostu uwielbiam wodę. Teraz w okresie letnim mamy „Aktywne lato”. Czyli dodatkowo są prowadzone zajęcia z Aqua aerobiku, Aqua fitnessu, Zumby czy Latino (harmonogram udostępniałam na moim fanpagu).